1 Alo’ka z krainy jutra
Alo'ka, wielka i mądra czarownica, zielarka, oraz maginii przyszłości. Przebywa na wyspach nieco oddalonych od Zorowi na Północy.
...
Fale obijały się o skały, pozostałości latarni morskiej oraz wraki statków, które już dawno skończyły swoją podróż. Ciemne słońce wyglądało zza chmur, dając znać, że jest późno. Rytuały o tej porze dla Alo'ki były niczym jedwabny dotyk, łagodził każde rany, które nabyte podczas wędrówek zostawiły ślad na jej skórze, a jeszcze głębsze w sercu. Zarzuciła chustą przez ramię. Runy ujawniły się na jej skórze, a oczy błyszczały jak błyskawice, które były widziane w oddali. Niespokojne morze wstrząsnęło niebem, które za moment ujawniło ciemne chmury. Rozwarła ręce , otwierając przy tym swoje serce dla świata, któremu już dawno wybaczyła krzywdy, które przywdziała za życia. Z jej klatki piersiowej błysnęły oślepiające promienie słońca , te dotarły w najciemniejsze skrawki całej Zorowi. Zaczęła się unosić na skarpie, z której dokładnie widziała cały świat. Przymknęła oczy i wrzasnęła. Jej siła, która wybuchła pokonała burze, która nadciągała. Pokonała wyrywające się fale, które niczym bicze zostawiały odbicie w powietrzu. Uspokoił się wiatr, a chmury rozproszyły. Wycieńczona powoli upadła na ziemię i głęboko odetchnęła. Jej świecące runy zbladły, były niemal niewidoczne. Oczy wróciły do naturalnego koloru, a serce ponownie zamknęła. Oddychała ciężko, ale była szczęśliwa. Właśnie odbyła rytuał, którego wykonuje tylko raz na wielką burze. Potrzebowała tego do oczyszczenia siebie i swojej duszy, którą potrzebowała wzmocnić.
Leżała na trawie jeszcze chwilę, wyciągnęła ręce ku niebu, czystemu jak poranna rosa.
— Udało się... Znów się udało...— Mruknęła pod nosem. Kiedy wpatrywała się w błękit, nagle coś ujrzała. Tym czymś był kruk. Jednak był on jak najczystsza zimowa kula śniegu. Upuścił białe piórko, Alok'a zdążyła złapać je w locie.
— Kryn! Co tym razem ? — Obróciła nim w dłoni , przejrzała od góry do dołu i zatrzymała się po jego środku. Zamknęła oczy, a jej świadomość pomogła jej odczytać symbol opuszczonego pióra przez białego kruka. W jej głowie pojawił się obraz kobiety, która wymknęła się za wojskiem, by pomóc w możliwej walce.
— Bardzo odważna kobieta. Niech jej dusza będzie pod twoją opieką Kryn... Jesteś jej nadzieją.
Następnie ukazało się nieszczęście. Piaskowe drzewo ostrzegło przez nadchodzącym niebezpieczeństwem. Naruszenie zasad jest szczególnie zabronione jeśli są to osoby poza terytorium klanów.
Jej oczy pojaśniały.
— Trzeba im pomóc. — pomyślała i zerwała się. Teraz w pozycji siedzącej patrzyła na Kryna i wyciągnęła z kieszeni małe zielone nasionko.
— Masz... Zasiej to ziarno na ziemiach, które potrzebują pomocy, a wtedy będę miała możliwość przedostania się tam. Moja dusza jest połączona z naturą, jeśli tego chce. — Kazda część rośliny, to jej cząstka. Nie ma większego daru, niż ta, którą Alo'ka ma. Może być w kilku miejscach na raz. Wystarczy mała modlitwa i nacięcie bolesnych run na swoim ciele.
Biały kruk zakrakał, w jego oczach pojawiło się odbicie Alo'ki, pogłaskała go i ucałowała w główkę.
— Teraz leć za odważną dziewczyną i zasiej ziarno nadzieji na ziemiach, które tego potrzebują. Kryn szybko wzbił się w powietrze i zaskrzeczał kilka razy. Alo'ka pzewróciła w palcach jeszcze kilka razy piórko i schowała do sakwy.
— Wielki Pel'oro. Trzymaj ich w opiece, bo ja sobie dam radę. — Powiedziała głośno, składając ręce i patrząc w górę.