Nerth

Obraz autorstwa: freepik

Jane Fraser

Imię: Jane Fraser
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 24 listopada
Pochodzenie: Miasto osadzone między górami, 1100 km od obecnego miejsca zamieszkania.
Miejsce zamieszkania: Białogród
Płeć: Kobieta

Aparycja:
Jane przypomina mgłę na torfowisku, smukła, cicha z przenikliwym spojrzeniem.
Włosy ciemne, często splecione w niedbały warkocz.
Oczy szaroniebieskie, zimowe.
Skóra jasna, z piegami na nosie.
Na przedramionach runy rysowane metalowym stylusem które stara się ukrywać przed siostrami Zoriankami.

Rodzina:
Torvald Fraser – ojciec (†)
Żołnierz Gwardii Skarnesundu. Poległ na północy.
Mira Fraser – matka
Tkaczka i zielarka, ciepła, ale przepracowana. Pisze listy z zasuszonymi ziołami „na ochronę”.
Saaga Fraser – młodsza siostra (12 lat)
Rysuje dla Jane wszystko: koty, dom, góry, czasem pisze wierszyki.

Charakter:
Nie wszyscy, którzy dorastają w cieniu tragedii, szybciej dojrzewają.
Niektórzy, jak Jane, długo trwają pomiędzy dzieciństwem a koniecznością dorosłości, jakby wciąż czekały na kogoś, kto powie im, że mogą przestać być dzielne.
Ojca straciła wcześnie. Zbyt wcześnie, by zapamiętać jego twarz, ale wystarczająco, by pamiętać pustkę po jego śmierci. Miała wtedy 6 lat Matka próbowała utrzymać rodzinę w całości pracując na dwa etaty w różnych fabrykach. Jane od zawsze uczyła się działać po cichu. Miała wtedy pewność że nikt jej nie przeszkodzi w robieniu rzeczy na które ma ochotę. Nie zwierzała się też nikomu nigdy ze swoich problemów.
Ma w sobie cząsteczkę północnych gór i łagodność kogoś, kto godzinami uczy się wiązać opatrunki „bo od tego może zależeć czyjejś życie”.
Ulega łatwo innym ale wciąż nad tym pracuje by tego nie robić.

Historia:
Kiedy Jane ukończyła siedemnaście lat, matka zdecydowała, że to „czas na wejście w dorosłość”. Nie chciała, by córka poszła śladem ojca, Gwardzisty, który nie wrócił z północnej misji.
Dlatego wysłała ją do zakonu Sióstr Zorianek, jednego z najstarszych ale też powoli tracących się zgromadzeń medycznych, znanych z leczenia chorób, rytuałów, odczyniania nie zawsze wytłumaczalnych dolegliwości oraz zielarskich tradycji pamiętanych z dawnych epok.
Jane miała spędzić tam zaledwie kilka miesięcy, tak jak zapewniała ją matka.
Została na dłużej.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyła klasztor i jego czarne, wilgotne kamienie, ołowiane szyby, korytarze pachnące jałowcem, poczuła dziwny spokój.
Jakby wróciła do czegoś co dawno opuściła.
Jakby od dawna była blisko domu.
Dawny dom był barwny, głośny i tętniący życiem.
Obecny był cichy i prosty.
I jak by lepszy.

Wiedza:
Jane jest wciąż bardzo młoda.
Zaledwie 18 lat to w świecie, gdzie większość medyków uczy się aż do trzydziestki, zanim mogą samodzielnie praktykować jest dość małą liczbą.
Siostry mówią:
„Jesteś mądra ale wciąż dziecinna.”
Jane zna podstawy medycyny i zielarstwa, ale wiele rzeczy interpretuje jeszcze błędnie.
Czasem myli dawki, wykonuje procedury niedokładnie, a trudniejsze przypadki sprawiają, że wątpi w swoje umiejętności.
Jej wiedza jest jak mapa z białymi plamami. Czasami nie wie w którą stronę iść.
Skradziona księga z runami:
W noc wyjazdu do zakonu Jane zabrała starożytną księgę runiczną, należącą do matki. Oraz stylus, potrzebny do rysowania run.
Matka twierdziła, że runy są niebezpieczne i że „mogą wyrządzić więcej krzywdy niż dobra”.
Dziewczyna wzięła księgę potajemnie, przekonana że trzeba tą sztukę po prostu dogłębnie przećwiczyć by ją opanować. Owinęła księgę w płaszcz i schowała głęboko na dnie torby.
Księga jest popękana, z wyrwanymi stronami i nieczytelnymi symbolami, ale wciąż pełna wiedzy.
Jane uczy się z niej w tajemnicy, czytając po nocach przy świecy, ponieważ siostry Zorianki nie zawsze pochwalają nauki tych praktyk przez nowe pokolenia.
Zna jedynie cząsteczkę całego tego warsztatu, a część run rysuje intuicyjnie, co czasem daje nieprzewidywalne efekty.

Runy i stylus:
Jane rysuje swoje runy metalowym stylusem, odziedziczonym po poprzednim właścicielu księgi.
Stylus jest lekki, dobrze leży w dłoni. Gdy dziewczyna wymawia zaklęcie odpowiadające danej runie, metal lekko świeci bladym, srebrzystym światłem.
Często używa go jako świecy, gdy musi przejść przez chłodne, ciemne korytarze lub znaleźć coś w skrzyni z ziołami.
Dziewczyna wciąż boi się rysować runy na innych, wie, że każdy błąd może wyrządzić krzywdę.
W nagłych sytuacjach ręce drżą, runy świecą nierówno i trzeba improwizować. Dlatego też często ćwiczy na sobie.

Ziółmiar:
Jane prowadzi osobisty katalog ziołowy, ręcznie rysowany i zapisany.
To jej przewodnik po roślinach, które zna i stosuje w praktyce medycznej.
Stale uzupełnia ziółmiar o własne obserwacje, skuteczności roślin/ziół i czasu działania. Ma jeszcze stosunkowo mało zapisków o runach i zaklęciach.

Choroby:
Płucne Drżenie

Przewlekła choroba występująca w chłodnych, wilgotnych regionach. Napady choroby powodują, że jej runy drżą, a ręce tracą precyzję.
Objawy:

– świszczący oddech,
– napady duszności,
– uczucie ciężkiego powietrza w klatce piersiowej,
– kaszel nasilający się nocami,
– wrażliwość na zimno i dym.

Reakcja w stresie:
– oddech staje się płytki i szybki,
– ręce drżą, utrudniając wykonywanie czynności,
– skóra blednie, wargi lekko sinieją,

Leczenie w klasztorze:
– napar z lennicy polarnej i wrzosu,
– przyłożenie ciepłego kompresu do mostka,

Dziewczyna leczy się też starym ziołowym odwarem, który jej matka parzyła od lat:
– wywar z czarnej lebiodki,
– miód z wrzosu,
– rozgrzewający olej modrzewiowy,
– sproszkowany korzeń morzecznika (rozszerza drogi oddechowe).

Zawód:
Uczennica medyczna zakonu Sióstr Zorianek.

Pomaga przy:
– oddziale chorych w podziemiach,
– sali opatrunkowej dla podróżnych,
– zielarni i laboratorium maści/syropów,
– rytuałach uzdrawiania,
– obserwacji chorób wywołanych klątwami.

Dodatkowe informacje:
Zasypia się jej lepiej przy tykaniu zegara.
Kocha zapach palonego jałowca i podwórka po deszczu.
Kręci kosmyk włosów na palcu, gdy się denerwuje.
Lubi jesień i zimę, wtedy świat jest spokojniejszy.
Czyta tarota, ukrywa talię w szafce.
Jej runy działają lepiej, gdy ręce są spokojne.

Co nosi przy sobie?:
Jane nie lubi nosić dużo rzeczy, jej torba jest za mała, ale wypchana niezbędnikami.

W torbie ma zawsze:
– sznury lniane do prowizorycznych opatrunków,
– 2/3 fiolki z prostymi maściami (przeciwzapalna, na oparzenia, na kaszel),
– sakiewkę suszonych ziół (mieszanki jej własnej roboty),
– woskową świecę i krzesiwo,
– mały, obtłuczony kubek z gliny,
– notatnik, w którym zapisuje własne próby tworzenia run.

Przy pasku:

– krótki nóż do ziół,
– sakiewkę na wrzosowy proszek (łagodzący jej duszności),
– szmatkę do czyszczenia nożyka.